Dziecko Mikołaja

Kategoria: Fantazje, Inne

– Nareszcie są Święta – powiedziała z radością Danuta
– Tak, też lubię święta – odpowiedziała jej schorowana mama Genowefa z którą Danuta dzieliła mieszkanie.
– Chodź do stołu. Przygotowałam kolację – powiedziała Danuta.
Danuta pomogła mamie podejść do stołu.
– Nie musiałaś aż tyle dla nas przygotowywać – powiedziała zdziwiona Genowefa.
– Musiałam. Dzień święty trzeba święcić – odpowiedziała mamie Danuta
– Właściwie to masz rację – dodała Genowefa.
Następnie panie podzieliły się opłatkiem i zjadły kolację.
– Córciu, chyba położę się spać bo już dłużej nie wytrzymam – powiedziała Genowefa.
– Dobrze mamo – odpowiedziała Danuta i dodała – Ja poczekam na Mikołaja.
– Na mikołaja? – zapytała zdziwiona Genowefa i dodała – Przecież on nie istnieje.
– To nieprawda. Wiem że on istnieje i dziś to udowodnię – powiedziała przekonująco Danuta.
– Masz 30 lat i wciąż wierzysz w Mikołaja. Dorośnij wreszcie! – powiedziała Genowefa podniesionym głosem do swojej córki.
– Już ja wiem lepiej – dodała Danuta i pomogła mamie położyć się w łóżku.
Następnie Danuta wróciła do salonu i usiadła na kanapie po czym włączyła telewizor. W telewizji jak w każde święta leciał „Kevin sam w domu”.
– Ja pierdolę. Co roku to samo – powiedziała do siebie Danuta.
Minęła północ a Danuta skończyła właśnie oglądać jak po raz setny jakiś mały dzieciak bije dwóch głupkowatych przestępców. Wtedy do pokoju wszedł Maks, jej pies. Danuta wzięła go ze schroniska około trzy lata temu.
– Cześć Maksiu. Chociaż ty nie śpisz – powiedziała Danuta i uśmiechnęła się do niego po czym go zapytała – Chcesz ze mną pooglądać telewizję?
– Chętnie – odpowiedział Maks.
– Że co? – zapytała zszokowana tym co usłyszała Danuta.
– Chętnie pooglądam. Coś nie tak? – zapytał Maks.
– Ty mówisz! To jest nie tak – powiedziała wciąż zszokowana Danuta.
– Jest noc wigilijna i dzisiaj mogę mówić. Nie wiedziałaś o tym? – zapytała Maks.
– Nie wierzyłam że to prawda – odpowiedziała Danuta.
– A w mikołaja wierzysz… – dodał Maks.
– To co innego – powiedziała Danuta.
– Naprawdę wierzysz że przyjdzie? – zapytał ponownie Maks.
– Tak, poczekam aż w końcu przyjdzie – powiedziała Danuta przekonana w istnienie Mikołaja.
– To mogę wejść na kanapę i Ci potowarzyszyć? – spytał Maks.
– Oczywiście – powiedziała Danuta pozwalając Maksowi wejść na kanapę.
Kevin się skończył więc Danuta latała po kanałach wierząc że znajdzie coś ciekawego. W końcu wskazówki na zegarku wskazywały godzinę pierwszą w nocy. Danuta nie mogła nic znaleźć a jej oczy zaczęły się kleić i coraz mocniej walczyła żeby nie usnąć.
Po chwili usłyszała że ktoś wchodzi do salonu. Był to Święty Mikołaj.
– Cześć. Ty naprawdę istniejesz – powiedziała Danuta.
– Nie powinnaś spać. Przecież już późno – odpowiedział jej Mikołaj.
– Czekałam specjalnie na Ciebie. Wiedziałam że istniejesz – odpowiedziała zadowolona Danuta.
– Tak… Nie jest trochę za stara na takie rzeczy? – zapytał zdziwiony Mikołaj.
– Nie – odpowiedziała przekonująco Danuta.
– We mnie wierzą dzieci. Nie masz dzieci, prawda? – zapytał Mikołaj.
– Jeszcze nie – odpowiedziała Danuta.
– Czemu mnie to nie dziwi – skomentował Mikołaj.
– Nie śpieszy mi się do dzieci – powiedziała Danuta.
– Kobieto! Masz już trzydzieści lat – powiedział stanowczo Mikołaj.
– A weź tu znajdź dobrego męża… – powiedziała Danuta.
– Męża Ci nie dam… – powiedział Mikołaj po czym dodał – ale dziecko jak najbardziej jeśli chcesz.
– Naprawdę? – zapytała zaskoczona Danuta.
– Tylko że nie mam zbyt dużo czasu jak się domyślasz. Jest jeszcze wiele domów do obdarowania – wytłumaczył Mikołaj.
– Bardzo chcę twojego dziecka – powiedziała zachwycona Danuta.
– Rozbieraj się i zabieramy się do roboty – powiedział Mikołaj i Danuta zaczęła się rozbierać.
– Chcę Cię Mikołaju – powiedziała leżąca na łóżku rozebrana do naga Danuta.
Danuta leżała na plecach i Mikołaj położył się na niej. Jego penis był tuż przed wejściem do jej cipki.
– Wejdź we mnie Mikołaju – poprosiła Danuta.
Mikołaj dotknął swoim członkiem jej cipki po czym zaczął napierać lecz nie mógł wsadzić swojego penisa do cipki Danuty.
– Pomożesz troszeczkę – poprosił Mikołaj.
– Z chęcią – odpowiedziała Danuta i wzięła członka Mikołaja do ręki i pokierowała go do swojej cipki.
Po włożeniu penisa Danuta westchnęła a Mikołaj zaczął ją rytmicznie posuwać. Z każdą chwilą robił to coraz szybciej co zauważyła Danuta.
– Zwolnij trochę – powiedziała Danuta.
– Nie… mogę… – odpowiedział stękając Mikołaj.
Ruchy Mikołaja były coraz szybsze do pewnego momentu w którym zgubił swój rytm i jego ruchy zaczęły być bardziej chaotyczne. Danuta wiedziała co to oznacza.
– Skończ we mnie Mikołaju… – poprosiła Danuta i dodała – Chcę być matką twojego dziecka.
Mikołaj dalej ją posuwał nic nie odpowiadając aż w końcu Danuta poczuła że jego penis pęcznieje.
– O tak… Dojdź we mnie – błagała Danuta.
Mikołaj doszedł. Jego sperma zaczęła wypełniać jej spragnioną spermy cipkę co pozwoliło dojść również i jej. Po chwili Mikołaj skończył spuszczać się w cipkę Danuty. Dalej leżał na niej z penisem w pełnej erekcji w jej szparce.
– Ciągle stoi? – zapytała zdziwiona Danuta.
– Chcę się upewnić że dostaniesz swój upragniony prezent – odpowiedział Mikołaj.
– Dobrze – odpowiedziała zachwycona Danuta.
Po chwili penis Mikołaja w końcu zmięknął i wysunął się z jej cipki. Troszeczkę spermy wyciekło ale większość została w środku. Spełniona Danuta zamknęła oczy.
Kiedy Danuta otworzyła oczy za oknem było już jasno. Okazało się że jest już ósma rano. Danuta leżała nago na łóżku. Chcąc sprawdzić czy spotkanie z Mikołajem było prawdziwe przyłożyła rękę do swojej cipki. Wciąż była mokra.
Danuta wstała żeby sięgnąć po swoje ubrania i zauważyła że przy łóżku jest Maks. Kiedy zobaczył Danutę szczeknął i zaczął merdać ogonem z radości.
– Już nie umiesz mówić? – spytała się swojego psa Danuta podczas gdy się ubierała.
Maks szczeknął dwa razy co tylko potwierdziło jej wersję.
– Mam nadzieję że będę miała dziecko Mikołaja – powiedziała mając nadzieję Danuta.
Po ubraniu się Danuta poszła się umyć. Po wyjściu z łazienki zobaczyła swoją mamę.
– Już nie śpisz mamo – powiedziała chcąc być miłą Danuta.
– Tak. Ty spałaś czy czekałaś na… Mikołaja – zapytała szyderczo Genowefa.
– To była niesamowita noc – zaczęła Danuta.
– Naprawdę? – zapytała niedowierzając Genowefa.
– Tak. Tej nocy Maks mówił ludzkim głosem. Spotkałam Mikołaja i dał mi prezent – pochwaliła się Danuta.
– Prezent? – zapytała Genowefa.
– Będę miała jego dziecko – powiedziała Danuta.
Mama Danuty spojrzała na nią dziwnym wzrokiem i spytała: „Chora jesteś?”
– Nie, mówię prawdę – odpowiedziała Danuta.
– Masz 30 lat i mówisz mi że pies gadał, spotkałaś Mikołaja i że będziesz matką jego dziecka. To niemożliwe – skrzyczała Genowefa swoją córkę.
– Jeszcze zobaczysz – odpowiedziała stanowczo Danuta i poszła do swojego pokoju.
– Już się nie mogę doczekać – powiedziała ironicznie Genowefa.
Minęły dwa tygodnie i Danuta kupiła w aptece kilka testów ciążowych. Zaraz po przyjściu do domu sprawdziła przy ich użyciu czy jest w ciąży. Ku jej radości wszystkie trzy testy zgodnie wykazały wynik pozytywny. Danuta od razu podeszła do pokoju obok i pokazała je mamie.
– Widzisz – powiedziała Danuta pokazując mamie testy – Jestem w ciąży.
– Nie mogłaś poczekać aż zjem – powiedziała niezadowolona Genowefa w trakcie lunchu.
– Nie mogłam. Teraz mi wierzysz? – zapytała Danuta.
– To niemożliwe – powiedziała przerażona Genowefa.
– zobaczysz za osiem i pół miesiąca – odpowiedziała Danuta.
Genowefa była zszokowana. To niemożliwe żeby Mikołaj dał jej córce dziecko ponieważ on nie istnieje.
– Może to ktoś inny? – zapytała Genowefa.
– Na pewno nie. Tylko Mikołaj jest jedyną osobą z którą uprawiałam seks w tym czasie – odpowiedziała Danuta.
Mama Danuty odpuściła niedowierzając. Myślała że może testy wskazują błędny wynik pomimo że trzykrotnie pokazały dokładnie to samo.
W piątym miesiącu ciąży gdy brzuch Danuty był coraz większy udała się do szpitala zobaczyć swoje dziecko.
– Dzień dobry. Kiedy ma Pani poród? – zapytała lekarka.
– Za cztery miesiące – odpowiedziała Danuta
– To jest dopiero piąty miesiąc! Ma Pani naprawdę duży brzuch jak na piąty miesiąc – powiedziała lekarka.
– Ponieważ to jest dziecko Mikołaja – odpowiedziała Danuta.
– Tak… – powiedziała lekarka nie wierząc jej i skupiając się na wykonaniu badania.
Po użyciu aparatu okazało się że płód ma nietypowy kształt.
– Co to jest? – zapytała zdziwiona lekarka.
– Dziecko Mikołaja. Przecież mówiłam – odpowiedziała spokojnie Danuta.
– To niemożliwe – powiedziała lekarka.
– Zobaczy Pani za cztery miesiące – powiedziała Danuta i wyszła niezadowolona że lekarka jej nie wierzy.
Informacja o nietypowej ciąży dość szybko się rozeszła po okolicy. Mało kto wierzył że jest to dziecko Mikołaja. Mimo to media zainteresowały się tym tematem. Danuta chcąc udowodnić wszystkim że naprawdę urodzi dziecko Mikołaja postanowiła wykorzystać do tego media.
Cztery miesiące później nadszedł ten dzień. Danuta wraz ze swoją mamą był w szpitalu i oczekiwały przyjścia na świat dziecka. Na ten moment czekały też media. Wydarzenie to stało się tak popularne że w szpitalu byli dziennikarze kilku lokalnych gazet i telewizji oczekujących na poród.
W końcu Danuta poczuła skurcze i zaczęło się. Została zawieziona na salę porodową. Razem z nią była jej mama i kilku dziennikarzy na jej wyraźną prośbę. Ból który odczuwała Danuta narastał.
– Proszę przeć – powiedział Doktor.
Po chwili zaczęła wychodzić główka i reszta ciała. Nie sposób opisać twarzy wszystkich osób będących na sali gdy lekarz pokazał dziecko Danuty.
– O mój Boże. Co to? – spytała Genowefa.
– Żebym to ja wiedział – odpowiedział lekarz patrząc na dziecko Danuty.
– To jest owłosione. To wygląda jak szczeniak. Przecież to niemożliwe! – powiedziała zszokowana Genowefa.
– Pierwszy raz coś takiego widzę – dodał lekarz.
– Jak to? – zapytała zaskoczona Danuta po czym dodała – przecież on wygląda jak mały Maks.
Danuta zawyła a lekarz spoglądając na waginę Danuty stwierdził: „Wygląda że to jeszcze nie koniec”.
– To niemożliwe – wykrzyczała Danuta.

  • Dodał/a - impregcaps

Dodaj komentarz

Do góry strony ↑