Ciocia Helena

Kategoria: Dojrzałe kobiety

Jedną z niewielu osób z mojej rodziny, która wzbudzała zawsze moje zainteresowanie i której towarzystwo nigdy mi się nie nudziło, jest ciotka Helena. Pomimo pięćdziesięciu sześciu lat można śmiało nazwać ją atrakcyjną kobietą. Pamiętam ją przez ostatnie dwadzieścia lat i zawsze wydawała mi się jedną z powabniejszych kobiet. Niezbyt wysoka, szczupła, ale nie przesadnie. Cudowne nogi, zwłaszcza krągłe piękne łydki przechodzące łagodnie w kolana i zaraz potem równie fascynujące uda. Pokaźny biust doskonale komponujący się z resztą sylwetki. Bujne włosy lekko za ramiona obecnie rude. Ładna, interesująca twarz ze starannym makijażem. Niemal zawsze pomalowane paznokcie u stóp i rąk. Strój oczywiście elegancki. Spódnica zwykle za kolana, czasami z głębokim wcięciem. Różne bluzeczki, czasami z dużym dekoltem uwydatniającym atrakcyjny biust. Pantofle na wysokim obcasie. Niezwykła gracja w ruchach i bardzo przyjemny ciepły i niski głos. Tak, ciocia Helena to naprawdę atrakcyjna kobieta.
Jest ona osobą bardzo żywiołową, towarzyską i wesołą. Wielokrotnie widziałem, jak flirtowała z różnymi mężczyznami i zawsze zastanawiało mnie, czy jej mąż, wuj Stefan, jest jej jedynym facetem. Zawłaszcza, że byłem przekonany o jej dominacji w ich małżeństwie. Chociaż nigdy nie słyszałem o tego typu pogłoskach to ilekroć miałem okazję próbowałem wciągnąć ją w rozmową na temat jej życia intymnego, ale jak wiadomo niezwykle trudno jest uzyskać tego typu informacje. Wreszcie po wielu próbach udało mi się uzyskać trochę tej wiedzy tajemnej. Bynajmniej moje podejrzenia okazały się słuszne. Ciotka regularnie zdradzała wuja, jednak zawsze była na tyle inteligentna i dyskretna, że on nie miał o tym zielonego pojęcia. Uzyskawszy moje przyrzeczenie zachowania wszystkiego o czym mi powie w najgłębszej tajemnicy opowiedziała mi sporo ciekawych przygód z jej bujnego życia erotycznego. Jako przykład tegoż niech posłuży, mam nadzieję dokładny, opis kilku dnie z jednego z licznych jej pobytów w sanatorium.

Pod koniec lata 1978 załatwiłam sobie wreszcie skierowanie na dwa tygodnie do Ciechocinka. Pamiętam ten wyjazd dokładnie, bo w tym roku było wyjątkowo trudno o skierowania. Nie mogłam się doczekać wyjazdu. Wreszcie staliśmy na peronie. Stefan jak zwykle odprowadzał mnie na pociąg, a ja byłam już myślami daleko. Kiedy pociąg ruszył, a peron i nasza miejscowość zniknęła w oddali, poczułam odprężenie. Wreszcie dwa tygodnie pełnej swobody i odpoczynku od zgiełku codzienności – pomyślałam. Czułam już nadchodzące dni pełne leniuchowania i rozrywek, no i oczywiście towarzystwa przystojnych mężczyzn, których jak zwykle nie brakowało w miejscowościach uzdrowiskowych. Towarzystwa w pełnym słowa tego znaczeniu rzecz jasna. Liczyłam na dobrą zabawę, nie jechałam przecież na żadne śmieszne zabiegi lecznicze, które mojemu zdrowemu ciału nie były do niczego potrzebne. Wyruszałam w zupełnie innym celu.
Pokój dzieliłam ze starszą panią bardzo zaabsorbowaną swoim szwankującym zdrowiem, zupełnie niegroźną, jak mi się wydawało. Pomieszczenie był raczej zadbane i dość obszerne. Po wejściu moim oczom ukazały się dwa typowe łóżka po obu stronach drzwi, prostokątny stół z czterema krzesłami na środku i szafa po lewej. Po kolacji i wieczornej toalecie moja współlokatorka udała się na zasłużony spoczynek, a ja oczywiście na dancing.
Kiedy znalazłam się na sali impreza była już w toku. Na parkiecie tańczyło kilka par, przy stolikach siedziało następnych kilkanaście osób. Rozejrzałam się i po zauważeniu jakiejś samotnie siedzącej kobiety postanowiłam się przysiąść. Rozpoczęłyśmy rozmowę, jednak chyba obie oczekiwałyśmy raczej męskiego towarzystwa. Moja koleżanka okazała się osobą dość interesującą, rozmowa toczyła się swobodnie. Wymieniałyśmy się uwagami na temat sanatorium, mówiłyśmy co nieco również o naszych rodzinach, małżonkach i dzieciach. Jednocześnie obie rozglądałyśmy się po sali w poszukiwaniu ewentualnych kandydatów do zawarcia znajomości. Pierwsi adoratorzy zostali przez nas zgodnie odrzuceni. Cóż bowiem to za atrakcja spędzić wieczór z podtatusiałym, łysiejącym jegomościem, który na dodatek plącze się już przy przedstawianiu się. Jednak już wtedy zauważyłam kilku wyglądających na całkiem jurnych dżentelmenów. Po kilku tańcach z różnymi facetami poprosił mnie pewien interesujący pan. Muszę przyznać, że zrobił na mnie wrażenie. Mógł mieć koło pięćdziesiątki. Był lekko szpakowaty, jednak bujne włosy, starannie ułożone były bardzo eleganckie. Jednocześnie pomimo wieku był dobrze zbudowany i wyraźnie wysportowany. Poruszał się pewnie. Miał czarujący głos wskazujący na dużą elokwencję i obycie towarzyskie. Po zatańczeniu dwóch tańców odprowadził mnie do stolika, przy którym siedziała moja nowa koleżanka w towarzystwie również dość interesującego faceta. Byli w każdym razie najwyraźniej sobą zajęci. Zaprosiłam rzecz jasna mojego nowego znajomego do stolika. Resztę wieczoru spędziłam już w jego towarzystwie. Podczas któregoś z kolejnych tańców pan Karol, bo tak miał na imię, najwyraźniej ośmielony moją aprobatą powoli zsunął swoją dłoń z moich pleców na pośladki. Nie miałam nic przeciwko temu, przyznam się że wręcz przeciwnie, ale uznając, że jeszcze nie pora rzuciłam ostro:
- Hola, hola, to tak zachowuje się dżentelmen?
- Czyżbym zrobił coś nie tak? -zapytał z miną niewiniątka, jednocześnie delikatnie gładząc mój zadek.
- A uważa pan swoją łapę na mojej pupie za właściwe zachowanie? – zapytałam, udając złość.
- Na wyjątkowo ślicznej pupie – usłyszałam w odpowiedzi, oczywiście bez cofnięcia jego ręki.
- Wolałabym jednak, gdyby pana ręka wróciła na moje plecy, proszę nie zapominać, że tańczy pan z mężatką – odpowiedziałam z uśmiechem.
- No cóż, skoro taka jest pani wola – odpowiedział sprawiając wrażenie zasmuconego.
Dalej tańczyliśmy w lekkim dystansie, jednak czułam, że pierwsze lody zostały przełamane. Po powrocie do stolika popijając wino rozmawialiśmy sporo. On co raz komplementował moją urodę, od czasu do czas ocierając dłoń o moje udo czy obejmując mnie niby przyjacielsko. W kolejnych tańcach znowu spróbował zawędrować swoją dłonią na moją dupcię i tym razem uznałam, że już mogę mu na to pozwolić. Delikatne wodzenie jego palców po obu moich pośladkach pobudzało mnie przyjemnie. Widząc moją aprobatę zbliżył swoją twarz do mojej z zaczął szeptać mi do ucha komplementy jednocześnie muskając delikatnie wargami moje włosy. Koło drugiej uznałam, że czas na spoczynek. Wiedziałam, że tej nocy do niczego między nami nie dojdzie. Zarówno on jak i ja mieliśmy współlokatorów, a nie zamierzałam pieprzyć się gdzieś po kątach. Odprowadził mnie do pokoju i na pożegnanie pocałował w rękę. Umówiliśmy się na wspólne śniadanie. Czułam, że nadchodzący dzień będzie interesujący.
Obudziłam się dość wcześnie, miałam więc czas na spokojną poranną toaletę. Po prysznicu zrobiłam staranny makijaż i ubrałam się. Oczywiście założyłam pończochy, kuse majteczki, brązowe szpilki. Na to wszystko ziewną kwiaciastą sukienkę. Ku mojemu zadowoleniu jeszcze przed śniadaniem dowiedziałam się, że moja współlokatorka planuje cały dzień spędzić na różnorakich zabiegach, mnie również chciała wciągnąć do tej zabawy. Wkrótce po zajęciu miejsc w stołówce zjawił się mój podrywacz. Kiedy mnie zauważył, natychmiast skierował się w moją stronę. Rozmawiając podczas śniadania umówiliśmy się na spacer.
Na spacerze alejami wokół sanatorium pan Karol zabawiał mnie dowcipami i komplementami. Szło mu na tyle dobrze, że zdecydowałam się ostatecznie pójść z nim do łóżka. Po godzinie naszego spaceru zaproponowałam mu herbatę u mnie w pokoju informując o nieobecność mojej współlokatorki. Flirtowaliśmy dalej już u mnie w pokoju. Podczas przygotowywania napoju kilkakrotnie zaprezentowałam się panu Karolowi w nieco bardziej wyzywający pozach. A to nachylając się tak żeby mógł podziwiać moją wypiętą pupę, a to siadając w ten sposób żeby przez rozcięcie w sukience widoczne było zakończenie pończoch i podwiązki, wreszcie nachylając się nad nim tak aby mógł zobaczyć co kryje się za moim dekoltem. Tak jak się spodziewałam wywołało to odpowiedni skutek. Kiedy podeszłam do niego znowu żeby podać napój chwycił mnie i objął wpół.
- Ależ panie Karolu, co pan wyprawia – udałam zakłopotanie.
- Jest pani tak urzekającą kobietą, że natychmiast muszę panią pocałować – odpowiedział wstając , zacieśniając jeszcze objęcie
- Co też sobie pan wyobraża – odpowiedziałam próbując uwolnić się z jego uścisku – to miała być tylko towarzyska herbatka.
- Pani uroda sprawia, że tracę głowę, a pani ciało przyciąga mnie jak magnes – odpowiedział składając pocałunki na mojej szyi.
- Proszę natychmiast przestać – powiedziałam poirytowana i energiczniej starałam się uwolnić – nie.
Jego dłonie obsunęły się na mój tyłek, a usta zamknęły mój protest w gorącym pocałunku. Nie potrafiłam, ani nie chciałam dłużej się bronić. Poczułam jak jego gorące wilgotne wargi splatają się z moimi. Instynktownie rozwarłam usta. Jego język wśliznął się niemal natychmiast w powstały otwór i zaczął poszukiwać towarzysza. O taaaak – jęknęłam chyba w myślach. Tymczasem silne dłonie pana Karola szybo unosiły moją sukienkę i już niebawem były pod nią.
- Panie Karolu, proszę przestać, nie możemy tego robić – wysyczałam przerywając pocałunek.
Jednak w odpowiedzi otrzymałam jedynie kolejne pieszczoty. Tym razem wystarczyło że zbliżył swoje usta do moich, żeby nasze języki rozpoczęły miłosny taniec. Wiły się jeden wokół drugiego dostarczając nam kolejnych fal rozkoszy. Prawa dłoń mojego samca znalazła się wreszcie pomiędzy moimi nogami. Musiał wyczuć jak bardzo przemoczone są moje majtki. Wnet zabrał się do masażu drżącego, ciepłego i zupełnie zawilgoconego krocza. Tak tego mi było trzeba. Przesunął śmiało materiał fig na jedną stronę i niemal natychmiast zagłębił jeden z palców w mojej rozochoconej cipce. Moje podniecenie wzrastało z chwili na chwilę.
- Chcesz, żebym ci wylizał szparkę, ślicznotko? – zapytał, również bardzo rozgrzany.
- Oooo tak, zrób mi to, rozpal mnie – wyjęczałam.
Pchnął mnie na łóżko i zanim zdołałam uświadomić sobie, że leżę i unieść głowę, już klęczał pomiędzy moimi nogami. Podciągnął sukienkę odkrywając mnie aż do pasa. Przyglądał się widokowi moich ud i krocza. Widząc w jego oczach błysk pożądania i zachwytu poczułam satysfakcję i jeszcze większe podniecenie. Nachylił się i zaczął całować moją prawą nogę poczynając od kostki i powoli przemieszczając się w górę. Kiedy dotarł do końca pończoch i jego wilgotne pocałunki spoczęły na nagim ciele mojego uda poczułam dreszcz rozkoszy. Wiedziałam, że jestem już bardzo blisko szczytu. On tymczasem całując okolice mojego krocza odpinał podwiązki. Kiedy uporał się z nimi zagłębił dłonie pod moim pasem biodrowym i niespiesznie pozbawił mnie majtek. Znowu przez chwilę przyglądał się mojemu kroczu. Spośród pozlepianych moimi sokami włosów wyłaniały się teraz lekko rozchylone wargi mojej głodnej pizdy. Spojrzał mi w oczy oblizując się jakby przed smacznym posiłkiem. Na dalej ogierze – pomyślałam – moja cipka czeka. Jego głowa wreszcie znalazła się pomiędzy moimi udami i niemal natychmiast poczułam jak końcówka gorącego i wilgotnego języka spotyka się z nabrzmiałą łechtaczką. Oblizawszy ją starannie ujął ją ustami i zaczął ssać. Myślałam, że za moment eksploduję. Tymczasem język poganiacza obwodził delikatnie wargi mojej piczki i wślizgiwał się coraz głębiej w czeluście otworu. Staranne zlizywanie moich soków ze ścianek sprawiało drżenie niemal całego mojego podbrzusza.
- Liż mi cipkę, twardzielu – nie wytrzymałam zachęcając go do dalszej pracy – o taaaak, jak dobrze.
Musiał domyśleć się, że mój orgazm jest blisko. Zintensyfikował swoje pieszczoty. Wreszcie wybuchłam. Fale rozkoszy przeszyły moje ciało. Ciepło i pulsacje przyrodzenia rozprzestrzeniły się błyskawicznie docierając zachwycającym nieopisywalnym wrażeniem do mojej świadomości. Cudownie – wyszeptałam. Podniecenie lekko opadło chociaż ciągle działałam na wysokich obrotach.
- Rozgrzana wystarczająco, żeby zająć się moim kutasem – usłyszałam czarujący głos kochanka.
- Zobaczmy, co też ukrywaj te spodnie – odpowiedziałam lubieżnie, podnosząc się do pozycji siedzącej i niemal natychmiast zabrałam się za jego rozporek.
Po chwili miałam go już na wierzchu. Był pokaźny i sterczał na baczność, jak przystało na takiego ogiera. Obciągnęłam napletek z błyszczącej od śluzu główki. Piękny – pomyślałam. Oblizawszy się zbliżyłam do niego usta jednocześnie przytrzymując jedną ręką nasadę, drugą natomiast chwytając go za jaja. Najpierw obwiodłam palcem krwawoczerwony żołądź i oblizawszy główkę rozkoszowałam się smakiem jago smarów. Potem powoli objęłam wargami najpierw samą końcówkę, wreszcie cały potężny drzewiec. Z pasją zajęłam się obciąganiem narowistego rumaka.
- O tak, robisz rewelacyjnie laskę, zaraz będę gotowy cię wyruchać – jęczał w podnieceniu.
Po kilku minutach obciągania fiuta jego właściciel przerwał. Chwyciwszy ręką mój podbródek tak, że musiałam spojrzeć mu w oczy zapytał
- No, na co masz teraz ochotę, kwiatuszku.
- Przeleć mnie, ogierze – odpowiedziałam bez chwili wahania.
Wstaliśmy i w mig pozbyliśmy się resztek ubrań. Oczywiście zostałam w pończochach i pantoflach. Zrzuciwszy kołdrę która nie była nam do niczego potrzebna ułożyłam się wygodnie rozkładając i lekko podkurczając nogi. Pan Karol znalazł się wnet pomiędzy nimi. Nachylił się nade mną i powoli pomagając sobie dłonią zaczął wprowadzać swojego chuja do mojej wygłodniałej pizdy. Oboje obserwowaliśmy miejsce gdzie nasze ciała łączyły się w miłosnym sprzężeniu. Tymczasem kolejne centymetry drzewca znikały w rozpadlinie mojego krocza. Moja umięśniona pizda zaciskała się łapczywie na intruzie.
- Właśnie taaaak, wejdź do końca – wysapałam z trudem łapiąc oddech.
- Masz cudowną cipkę kochanie – odpowiedział również bardzo podniecony męski głos.
Wprowadziwszy chuja po nasadę rozpoczął powolne ruchanie. Czułam w nim doświadczonego samca. Oparłszy się na dłoniach to wchodził to wychodził ze mnie energicznie sprawiając że rytm naszych ciał stawał się coraz zgodniejszy. Sprężysty chuj zagłębiał się aż do momentu kiedy jaja jego właściciela obijały się o moje pośladki po czym wynurzał się tak, że jego główka spotykała się z moją łechtaczką. Kolejne pchnięcia zdawały się być coraz silniejsze i nieco szybsze.
- Co powiesz na jadę konną – jego ponętny głos wyrwał mnie z amoku.
- Na takim ogierze jak ty chętnie.
Przekręciliśmy się na łóżku. On ułożył się wygodnie na plecach, ja przykucając nadziałam się na sterczący pal.
Rozpoczęłam powolne przysiady opierając dłonie na jego klatce piersiowej. On tymczasem masował moje piersi koncentrując się na nabrzmiałych sutkach. Czując zbliżający się kolejny szczyt przyspieszyłam ujeżdżanie. Pomimo dużego podniecenia mój kochanek na szczęście nie miał najmniejszego zamiaru kończyć. W szaleńczym pędzie puściłam się w pogoń za kolejnym orgazmem.
- O, o o taak, jeszcze, zaraz będę to miała – jęczałam tego typu urywane wyrazy – rżnij mnie.
Wreszcie dopadłam szczytu. Zwolniłam tempo rozkoszując się falami ciepła i pulsacji przepływającymi przez moje ciało. Opadłam na niego chcąc chwilę odpocząć. Tymczasem mój kochanek nie zamierzał przerywać naszych igraszek. Uniósłszy się przekręcił mnie tak że mogłam położyć się na brzuchu, a sam znalazł się nade mną. Podłożył poduszkę właśnie pod mój brzuch i wszedł we mnie od tyłu. Jęknęłam świadoma ponownie wzrastającego podniecenia. Jego ruchy był teraz silne i szybkie. Wchodził w moją ciągle nie nasyconą pizdę po czym wycofywał się jednak cały czas pozostając częściowo w środku. Przekręcił mnie na bok i w tej pozycji dość wygodnej dla nas obojga posuwał dobre dziesięć minut. Kolejne fale rozkoszy napływały, teraz już zupełnie nie kontrolowałam siebie. Tymczasem mój kochanek zbliżał się chyba do końca. Uniósł mnie tak, że klęknęłam wypinając pośladki. Wszedł energicznie ponownie i teraz już bez ceregieli i odrobiny delikatności zaczął ruchać na całego.
- Karol, jak ty cudownie rżniesz – wysyczałam rozpromieniona.
- Chcesz, żebym skończył w środku – zapytał nie bez trudu.
- Tak wypełnij mnie swoją spermą – odpowiedziałam bez zastanowienia.
Jego ruchy stały się jeszcze szybsze. Jego chuj próbował bezczelnie wślizgiwać się w najgłębsze zakamarki mojej cipki. Nagle zamarł i wtedy poczułam jak z lekko pulsującego tkwiącego całkowicie we mnie kutasa strzelają wprost do mojej macicy salwy gorącego płynu. Dłuższy czas Karol wykonywał jeszcze konwulsyjne ruch zanim opróżnił się całkowicie. Wycofał się wreszcie wycierając główkę chuja o moje pośladki. Oboje położyliśmy się obok siebie odpoczywając po tych dość wyczerpujących przeżyciach. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że pieprzyliśmy się od dwóch godzin.
- Dawno nie było mi tak dobrze – zwróciłam się do kochanka.
- Cieszę się, że ci się podobało, mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy.
- Turnus się dopiero rozpoczyna – odpowiedziałam z uśmiechem

Kochaliśmy się z Karolem niemal codziennie, chociaż muszę się przyznać, że miałam podczas tego pobyt w sanatorium jeszcze kilka stosunków z pewnym lekarzem, ale on nie był takim wirtuozem w grze miłosnej jak Karol. Po powrocie do domu czułam się wypoczęta i pełna energii życiowej, wróciłam przecież z sanatorium.



Komentarze (1)

  1. jerzy pisze:

    czy spotkam też coś takiego

Dodaj komentarz